Płyn przeznaczony jest do zmywania makijażu niewodoodpornego - czyli takiego, jakiego ja używam. Faktycznie jest nieperfumowany, ponieważ nie posiada zapachu ani koloru. Konsystencja jest bardzo rzadka, płyn można by spokojnie pomylić z wodą. Preparat dodatkowo uzupełniony jest dwoma wyciągami - z ogórka i ginkgo.
Jak płyn sprawdza się w akcji? Wyśmienicie! Używam go zawsze w pierwszej kolejności podczas demakijażu - najpierw przecieram całą twarz, potem oczy.
Idealnie zmywa wszystkie kosmetyki z twarzy, z oczami radzi sobie również dobrze - cienie i kredka schodzą od razu, przy eyelinerze i tuszu trzeba przytrzymać go chwilę dłużej, ale i tak odbywa się bez tarcia wacikiem po oczach. Dodatkowo płyn nie szczypie w oczy, ani nie pozostawia tłustej warstwy na skórze
(w tym wypadku biję na głowę dwufazową Ziaję!). Oczywiście po jednym
przetarciu zostają jakieś resztki makijażu na twarzy, jednak ja i tak
używam po nim innego demakijażowego hitu (o którym za niedługo
napiszę).
Niestety wydajność jest słaba - prawdopodobnie spowodowana jest
ona rzadką konsystencją produktu, ponieważ do jednej aplikacji trochę
się go jednak wylewa, i widać bardzo szybki ubytek. Myślę, że przy codziennym stosowaniu wystarczy na jakieś 3 tygodnie, jednak przy takiej cenie nie można mieć pretensji.
Płyn dorwałam podczas wspomnianej promocji w Rossmannie, i zapłaciłam za niego 2,99 zł, więc łatwo obliczyć, że jego cena regularna to około 5 zł,
co czyni go jednym z tańszych produktów do demakijażu. W tym wypadku
znów potwierdza się reguła, że tańsze nie znaczy gorsze. Ja ten produkt
uwielbiam, i z pewnością będę do niego wracać.
Znacie płyn Rival De Loop? A może macie swoje inne "hity" tejże marki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz